Zima trzyma i nie chce puścić. Ręce jak marzły tak dalej marzną, a palce na chwile pozbawione rękawiczek, niezauważalnie szybko kostnieją od metalowych pierścieni ostrości i przysłony. Miało to swój urok, ale ja rozkoszuje się już każdym promieniem wiosennego słońca, jakiemu uda przebić się przez śniegowe chmury. To już marzec na boga!:)
A zaczęło się bardzo niewinnie...
To na przykład grudzień / styczeń:
Dobra kawa i suflet czekoladowy w Cafe Monsieur - najlepsze co można zrobić po zimowym spacerze:)
Potem przyszła zima. Styczeń - marzec:
Nie zawsze był, śnieg...
Chciałoby się już wiosny, ale nie protestujmy i nie zrzucajmy jeszcze rękawiczek:)
Zastanawialiście się jak estetyka epoki PRL'u np. za Gierka odbierana była wtedy? Jak rzeczy które wydają się nam "badziewne", byle jakie, zupełnie pozbawione gustu, lub po prostu najtańsze z możliwych, widziane były wtedy, gdy były ostatnim krzykiem mody, nowością, lub jedyną możliwą opcją?
fot. Michał Trybus
Jak te same rzeczy odbierane są dziś przez ludzi żyjących w szarych blokach na co dzień, a jak przez kogoś mieszkającego np. w domu jednorodzinnym, czy w nowym budownictwie. Dla jednych mieszkanie w post PRLowskim bloku byłoby koszmarem dla drugich to normalność.
Streetart? nie... woda główna (zawór) :) fot. Michał Trybus
Dotychczas widziałem w tych rzeczach tylko nieprzyjazną dla oka i samopoczucia brzydotę, wręcz przemysłowe podejście do życia ludzi. Wszystko bezduszne, systemowe, tanie. Ostatnio spojrzałem na to trochę inaczej - z nutką sentymentu i bez dotychczasowych oczekiwań, trochę przez "różowe okulary". Znajdywane miejsca-obrazy zaczynają się podobać, śmieszyć przez swoją kiczowatość czy sposób wykonania. Wzbudzają wspomnienia, sentymenty a czasem "rozwalają" absurdalnością swojej formy lub przekazu.
fot. Michał Trybus
"4" , fot. Michał Trybus
"Przeznaczenie?" fot. Michał Trybus
fot. Michał Trybus
fot. Michał Trybus
fot. Michał Trybus
"Katowice - miasto ogrodów". To akurat współczesne hasło. Jeśli to pozytywna afirmacja to OK, ale i tak rozbraja mnie, kojarząc się z tymi "wkrętami" z minionej epoki:)
Witam was serdecznie na moim blogu!:) To mój pierwszy blog i wogóle pierwsza, prywatna "strona" w internecie, prócz konta na fb, więc nie za bardzo wiem jak zacząć...
Od bardzo dawna buduję swoją stronę www - portfolio fotograficzne. Ciągle czegoś jej brakuje. Nie wydaje mi się dość dobra - może szukam "kwadratowego jajka". Zorientowałem się, że w ten sposób nigdy jej nie zbuduje, a bardzo chcę podzielić się wreszcie swoimi fotografiami.
Zdecydowałem się więc na bloga. Myślę, że bardziej dynamiczną i "życiową", a mniej statyczną i oficjalną formę. Dlaczego tak? Chyba na taką właśnie zmieniła się moja fotografia - stała się bardziej płynna, spontaniczna, tematycznie związana bliżej z moim życiem i bliskimi mi osobami. Jest w niej więcej życia, radości i ruchu. Chciałbym żeby taki właśnie był ten blog, żeby powodował uśmiech w Waszych sercach i na twarzach:)
Trzymajcie kciuki. Zawsze, za wszystkie początki a jest ich dookoła mnóstwo :)
Zastanawialiście się kiedyś jakie były wasze początki? Jak was ukształtowały, jak ważne były?
Zauważyliście ile dookoła nas jest "początków"? Przeróżnych, mniej lub bardziej wyraźnych?
Początków nowego życia,
Początków nowych, osobistych historii, które będą od teraz, zawsze towarzyszyć w czyimś życiu..
Warsztaty fotograficzne dla dzieci prowadzone przez Krzysztofa Szlapę
początków nowych pasji, być może odnajdywania swojej własnej drogi,
Wewnątrz wielkiego aparatu otworkowego - warsztaty fotograficzne Krzysztofa Szlapy
Szkoda byłoby je przegapić! Szkoda byłoby im nie dopomóc, jeśli jesteśmy w stanie, by rozwinęło się z nich coś pięknego. Te początki budują przyszłość nas wszystkich i od nich zależy jak wyglądać będzie świat.
Zlot zabytkowych samochodów vw, Kraków. fot. Michal Trybus
Dawajmy sobie szansę na nowe początki!
A mogą to być początki przyjaźni, miłości...
nowego życia (mimo, że nasze zaczęło się już dawno temu) lub jego kolejnego etapu.
Obserwując i przeżywając teraźniejszość, z nadzieją patrzmy w przyszłość. Nie oglądajmy się za dużo w przeszłość, bo ona nie oferuje nam niczego nowego.
Ilu z was czuło, lub czuje się tak?
Jakby "dziecko" które zawsze jest gdzieś w was ( źródło waszej czystej radości, szczerości, spontanicznej zabawy, intuicji ) zostało stłamszone, uwięzione... Nie przypadkiem zwróciłem uwagę na ten uwięziony samolocik. Silna emocja, zdjęcie, a potem refleksja - znowu autoportret... Tak się właśnie w głębi czułem. Potrzebowałem zrobić to właśnie zdjęcie, by uświadomić sobie swój stan i przypomnieć że samolocik potrzebuje latać:)
Odnajdując w sobie dziecko rzeczy nieprawdopodobne, jak kiedyś, stają się możliwe:)
Pilnujmy więc żeby każdy początek mógł rozwijać się swobodnie, by nie został stłamszony na jakimś etapie. Jeśli zatracimy coś ważnego, prawdopodobnie będzie trzeba to odnaleźć, by móc pójść na przód.
"Antygrawitacja" - fot. Michał Trybus
Jeśli ciąży już na nas kawał historii, trzeba zrzucić z serca ciężar, który nie pozwala rozwinąć skrzydeł!